Akceptacja i miłość to klucz do szczęśliwej relacji z psem. Buduj zaufanie, zamiast oczekiwać perfekcji.

Zdjęcie z pieskiem przytulającym się do Pani z napisem NIEIDEALNY? DOSKONAł!

Akceptacja i miłość to klucz do szczęśliwej relacji z psem. Buduj zaufanie, zamiast oczekiwać perfekcji.

13.06.2025

W świecie, gdzie Instagram i TikTok zalewają nas filmikami z psami robiącymi sztuczki godne pokazów talentów, łatwo wpaść w pułapkę oczekiwań. Widzimy psa, który „tańczy”, aportuje z precyzją olimpijskiego sportowca albo układa się w pozycji „zdechł pies” na samo skinienie palcem… i pojawia się myśl: też bym tak chciał(a).

I tu warto się zatrzymać. Bo choć psy potrafią niesamowicie dużo — nie każdy pies musi to robić. Nie każdy pies chce. I nie każdy powinien.

Nie ma psów idealnych. Tak jak nie ma idealnych ludzi. A mimo to wielu opiekunów oczekuje od swojego pupila doskonałości — posłuszeństwa bez zarzutu, braku lęków, nadludzkiej (czy raczej „nadpsiej”) cierpliwości, umiejętności sztuczek i umiejętności wyłączania emocji. Należy pamiętać, że  pies to nie robot. Pies to żywa istota, z emocjami, temperamentem, swoimi mocnymi stronami i ograniczeniami. Z indywidualnym bagażem doświadczeń — zarówno tych dobrych, jak i trudnych.

Akceptacja jest  kluczem do zdrowej relacji między psem, a jego opiekunem. 

Zawsze powtarzam, że psa powinno się kochać takim  jakim jest, a nie takim jakim chcielibyśmy aby był. To jest właśnie prawdziwa miłość — nie wtedy, gdy wszystko idzie po naszej myśli, ale wtedy, gdy potrafimy zaakceptować drugą istotę ze wszystkimi jej „niedoskonałościami”. Mowa tutaj o niedoskonałościach, które nie są problemami behawioralnymi lecz niepożądanymi przez właściciela zachowaniami wynikającymi z chociażby temperamentu psa. Te „wady”, które czasem widzimy u psa, często wynikają z niezrozumienia. Albo z tego, że próbujemy wpasować go w ramy, które po prostu do niego nie pasują.

Czasem widzimy psa, który wykonuje cały układ taneczny i myślimy: „Wow! To jest to. Tego chcę od mojego psa”. Tylko że często nie zadajemy sobie wtedy podstawowego pytania: Czy mój pies też tego chce?

Trening powinien być zawsze dostosowany do możliwości i potrzeb konkretnego psa i być dla niego czystą przyjemnością. Nie powinniśmy spełniać swoich ambicji poprzez pupila. Powinniśmy natomiast wspierać go w rozwoju — takim, który daje mu radość i bezpieczeństwo.

Behawiorysta nie czyni cudów (i nie powinien).

Jako behawiorystka często słyszę pytania w stylu: „Czy zrobi Pani z mojego psa ideał?”. Odpowiadam szczerze: nie. Nie o to chodzi w mojej pracy. Moim zadaniem nie jest „naprawianie” psa (niczym zepsutego mebla) lecz spojrzenie w głąb jego psychiki, zrozumienie jego emocji, wspieranie relacji między opiekunem, a zwierzęciem oraz pokazywanie, jak lepiej się rozumieć, jak budować zaufanie i jak radzić sobie z wyzwaniami — razem. Psy po traumatycznych przejściach mają swoje ograniczenia, a terapia behawioralna nie jest czarodziejską różdżką. Potrzeba czasu, determinacji, zrozumienia i co najważniejsze – akceptacji. 

Należy pamiętać, że nawet najbardziej posłuszny pies czasem nie przyjdzie na zawołanie. Bo się przestraszył. Bo był zajęty czymś ważniejszym. Bo miał gorszy dzień. Psiak tak samo jak my ma prawo do gorszych dni. 

Zanim więc zaczniesz wymagać od swojego psa, by stał się „idealny” — zatrzymaj się na chwilę. Zobacz, jaki jest. Co lubi? Czego się boi? Co go cieszy? I zastanów się: czy na pewno chodzi o to, żeby był idealny… czy może o to, żeby był szczęśliwy?

Szczęśliwy pies to nie pies, który spełnia wszystkie nasze oczekiwania. To pies, który wie, że może być sobą — i że ktoś go kocha właśnie za to.