10.06.2025
Na początek trochę (a nawet dużo) definicji. Często używamy zamiennie określenia lęk oraz strach, a fobia dźwiękowa zdaje się nie być niczym odrębnym. Opiekunowie psów wrzucają lęk, strach i fobię dźwiękową do jednego „worka” i nie widzą znaczącej różnicy.
W psychologii pojęcie strachu i lęku najczęściej obrazuje się za pomocą rekina pływającego w wodzie. Dzięki temu możemy wyraźnie zobaczyć różnicę, o której mowa.
Wyobraźmy sobie, że widzimy w wodzie pływającego rekina. Odczuwamy wtedy strach.To biologicznie uzasadniona, adaptacyjna reakcja na coś, co naprawdę może nam zagrozić. U psa np. strach może się pojawić, gdy tuż obok wybuchnie petarda – bodziec jest obecny, realny.
O lęku natomiast mówimy w sytuacji, gdy rekina nie widzimy ale boimy się wejść do wody, bo “może” tam być. Reakcja ta jest subiektywna, oparta na oczekiwaniu zagrożenia, a nie na jego realnym wystąpieniu. U psa będzie to np. lęk separacyjny – nie ma realnego zagrożenia, ale pies odczuwa dyskomfort (czasem ogromny!) na samą myśl o samotności.
To rozróżnienie ma duże znaczenie w terapii behawioralnej psów – bo inaczej podchodzi się do pracy z reakcją na strach (czyli reagowanie na bodziec), a inaczej do lęku (czyli często pracy z oczekiwaniem lub przewidywaniem).
Temat fobii dźwiękowej u psów jest często mylony z „lękiem/strachem przed hałasem” i niestety wokół niego krąży wiele mitów, szczególnie w internecie. W odróżnieniu od zwykłego strachu czy lęku, fobia ma charakter patologiczny – jest utrwalona, nieproporcjonalna, często nasilająca się z czasem i nie podlega procesowi habituacji (przyzwyczajania się).
Najczęściej spotykam się ze stwierdzeniem, że psa możemy odwrażliwić puszczając dźwięki burzy np. na YouTube. Jest to bzdurą. Zanim zdobyłam odpowiednią wiedzę w zakresie behawioru psów, próbowałam w ten sposób pracować ze swoim psem. Zastanawiałam się, dlaczego to nie działa. Przecież „specjaliści” przedstawiają dokładną instrukcję na swoich mediach społecznościowych. Teraz już wiem, że taka forma terapii nie ma odzwierciedlenia w rzeczywitości. Podkreślam, że chodzi o fobię dźwiękową. W stanie fobii pies nie jest zdolny do uczenia się – tylko cierpi.
Nagrania odtwarzane z komputera, telefonu czy głośników Bluetooth nie oddają rzeczywistej częstotliwości, natężenia ani barwy dźwięku. Dźwięki grzmotów mają bardzo szerokie pasmo niskich i wysokich częstotliwości, a domowe urządzenia fizycznie nie są w stanie ich wiernie odtworzyć. Należy również pamiętać, że burza to kompleksowe zjawiska multisensoryczne: błyski światła, drgania (pies czuje je w swoim ciele), zmiana ciśnienia powietrza, zapach ozonu czy prochu, zachowanie ludzi w otoczeniu (napięcie, zamykanie okien itp.). Dla psa wszystkie te bodźce „wpadają do jednego worka” (tzw. generalizacja kontekstowa), więc puszczenie samego dźwięku z laptopa to zbyt mało, by realnie odwrażliwić. Nawet jeśli psiak nie zareaguje na dźwięk burzy z nagrania, nie oznacza to, że poradzi sobie z prawdziwą burzą. Mamy tu bowiem do czynienia z tzw. brakiem uogólnienia odwrażliwienia na naturalne bodźce.
Jak więc należy postępować aby realnie pomóc psu? Przede wszystkim wsparcie farmakologiczne. Jest ono konieczne. Znam przypadek psa, który do tego stopnia bał się burzy, że wyskoczył przez okno i w panice „powiesił” sie na płocie. Psy cierpią realnie. Zamiast słuchania pseudoekspertów w internecie, należy podejść do weterynarza (najlepiej specjalizującego się w behawioryźmie klinicznym). Kiedy nasz czworonów dostanie już odpowiednie leki, powinno się zapewnić mu bezpieczne miejsce (tzw. safe zone). Ciche, przyciemnione i oddalone od okien będzie dodatkową formą wsparcia. Można również użyć klatki kennelowej z miękkim wypełnieniem (jeśli pies ją lubi), zasłon, koca, poduszek. Nie zostawiamy psa samego zamknietego w klatce! Nigdy.
Na koniec jeszcze o jednym micie w kontekście zapewniania psu wsparcia podczas burzy. Słyszałam wielokrotnie, że psa w takich sytuacjach należy ignorować, bo w przeciwnym razie odbierze nasze zachowanie jako „nagrodę za strach”. To kolejna bzdura. Głaskanie, przytulanie, bycie obok to nie „nagroda za strach” – to realna pomoc. Jeśli pies szuka kontaktu – reagujemy spokojnie i empatycznie. Jeżeli się chowa – nie zmuszamy oczywiście do kontaktu ale jesteśmy blisko.
