26.06.2025
Czy każda adopcja to dobra decyzja? W tym artykule przyglądam się popularnemu hasłu „nie kupuj – adoptuj” z perspektywy behawiorysty i osoby pracującej w schronisku. Opowiadam o blaskach i cieniach adopcji, obalam mity na temat „trudnych” schroniskowych psów i wyjaśniam, dlaczego zakup psa z odpowiedzialnej hodowli też może być właściwym wyborem – jeśli tylko podejdziemy do tego świadomie, ponieważ najważniejsze nie jest to, skąd bierzesz psa – ale to, jakim opiekunem się staniesz.
Kupuj albo adoptuj… ale z głową.
Hasło „nie kupuj – adoptuj” zrobiło w ostatnich latach zawrotną karierę. Widzimy je w mediach społecznościowych, na plakatach, w rozmowach ze znajomymi. I oczywiście – samo przesłanie jest piękne, bo adopcja psa to naprawdę wspaniała sprawa. To danie drugiej szansy, często bardzo skrzywdzonemu zwierzakowi. Ale… no właśnie. Jest jedno „ale”.
To hasło potrafi wywierać ogromną presję społeczną. Czasem mam wrażenie, że niektórzy ludzie adoptują psy nie dlatego, że są na to gotowi, ale dlatego, że „tak trzeba”, ponieważ wtedy jesteś „dobrym człowiekiem”. Można się tym pochwalić w Internecie, prawda? Piesek patrzy na nas takimi błagalnymi oczami i kierujemy się bardzo często emocjami.
Tylko, że adopcja psa to nie powinien być jedynie impuls i zachwyt nad zdjęciem w mediach społecznościowych. To decyzja, która musi być w 100% świadoma. I odpowiedzialna. Inaczej kończy się to tak, że ten sam pies kilka miesięcy później wraca do schroniska – bo „jednak sobie nie radzimy”. Byłam wielokrotnie świadkiem takich sytuacji i ogarniała mnie złość.
Nie oszukujmy się: wiele psów w schroniskach ma swoją historię. I często są to historie niełatwe – porzucenia, przemoc, zaniedbanie. Takie psy mogą mieć lęki, problemy z adaptacją, trudności w kontaktach z ludźmi lub innymi zwierzętami. „Naprawa” ich psychiki wymaga czasu, cierpliwości, zaangażowania, a czasem również profesjonalnej pomocy. I przede wszystkim – wiedzy.
Nie popadajmy natomiast w skrajności! Nie każdy pies ze schroniska to „trudny przypadek”. Pracując jako behawiorystka i mając kontakt z setkami psów w schroniskach, widziałam mnóstwo cudownych, zrównoważonych, pogodnych zwierzaków, które mogłyby natychmiast zamieszkać w każdej rodzinie. Całkowicie bezproblemowe psiaki. Problem polega na tym, że często te spokojne psy nie „sprzedają się” tak dobrze w social mediach. Nie mają dramatycznej historii, więc są mniej „chwytliwe”. A szkoda.
Z drugiej strony mamy ludzi, którzy wybierają zakup psa z hodowli oraz pseudohodowli (ale to już inny temat) I choć często są przez część społeczeństwa potępiani, to prawda jest taka, że nie ma nic złego w kupieniu psa z legalnej, odpowiedzialnej hodowli, jeśli robisz to świadomie. Pomijam ludzi, którzy najchętniej przyczepili by do psiaka metkę z ceną. Jest to tak samo idiotyczne jak pokazywanie całemu światu – mam takie dobre serce, a Ty jesteś potworem, bo kupiłeś(aś) psa niczym rzecz!
Wiele osób szuka konkretnych cech u psa – np. przewidywalnego temperamentu, braku predyspozycji do określonych problemów behawioralnych, czy nawet warunków zdrowotnych. Hodowla daje większą szansę na to, że pies będzie miał pewne określone cechy – choć oczywiście żaden pies nie przychodzi na świat „gotowy do życia w rodzinie”. Nawet labrador może stać się psem agresywnym, jeśli się o to postaramy. Pies z hodowli też wymaga pracy, socjalizacji, wychowania. Często zapominamy, że tu również wszystko zależy od człowieka.
Najważniejsza w tym temacie jest świadomość.
Dlatego nie o to chodzi, czy kupisz, czy adoptujesz. Chodzi o to, czy robisz to z głową. Czy rozumiesz, co oznacza odpowiedzialność za psa. Czy jesteś gotowy poświęcić czas oraz energię, uczyć się, popełniać błędy i próbować jeszcze raz.
Więc może zamiast powtarzać „nie kupuj – adoptuj”, warto zacząć mówić:
„Zanim weźmiesz psa – pomyśl. Naucz się. Przygotuj się. I wybierz mądrze.”
