Pies musi się przywitać? Nie zawsze. Czas byśmy zaczęli mówić o psach niewidzialnych.

grafika przedstawiajaca dwa pieski, jeden po lewej usmiechniety oraz drugi smutny - nad nimi znajduje sie napis. "PIES MUSI SIĘ PRZYWITYWAĆ? NIE ZAWSZE!

Pies musi się przywitać? Nie zawsze. Czas byśmy zaczęli mówić o psach niewidzialnych.

15.07.2025

Zbyt często normą staje się sytuacja, w której do spokojnie spacerującego psa podbiega inny — bez smyczy, bez zaproszenia, bez nadzoru. „On się jedynie przywita”- brzmi znajomo, prawda? Tymczasem nie wszystkie psy mogą i chcą się witać.

Na początek warto wymienić grupy psów “niewidzialnych”. Uwierzcie mi, będzie to naprawdę imponująca grupa, bo tak duża, a jednocześnie niezauważalna. 

Psy w trakcie rehabilitacji lub rekonwalescencji po operacjach, starsze, słabowidzące, cierpiące na bóle stawów, psiaki chore (nowotwory, choroby serca, epilepsja, problemy neurologiczne, przebyte udary), psy straumatyzowane, takie z silnym lękiem przed innymi psami lub innymi problemami behawioralnymi. Niektóre psy poruszają się na wózkach inwalidzkich, choć nie jest to raczej częsty widok na spacerach. O ile wózek inwalidzki byłby zauważony, inne z wymienionych grup psów są tuż obok nas ale nie mają nad sobą neonu – pies z chorym sercem (przykład). 

Dla takich psów podbiegający, rozemocjonowany pies może nie być jedynie stresującym epizodem – może być realnym zagrożeniem. Nawet jedno potrącenie może doprowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych, a nagły wybuch emocji może zakończyć się atakiem padaczki czy zapaścią. Dlaczego tak trudno zapytać, czy pies może się przywitać? Ciągle zadaję sobie to pytanie, a odpowiedzi brak. To naprawdę nie dużo kosztuje. 

Wielu tzw. specjalistów od psiego zachowania promuje tezę, że psy muszą się komunikować poprzez wejście w interakcje, a każda próba izolacji to fanaberia opiekuna. Zdarza się, że wyśmiewane są psy w wózkach, te noszone na rękach lub mające na sobie kamizelki z komunikatem „NIE PODCHODŹ”.

To nie tylko brak empatii – to przede wszystkim ignorancja wobec realnych potrzeb zwierząt, które są pod opieką ludzi dbających o ich dobrostan i bezpieczeństwo. Komunikacja między psami to nie przypadkowe zderzenia ciał, zbyt bliskie interakcje czy kontakt bez zgody drugiej strony. To także unikanie, cofnięcie się, sygnały dystansujące – i wszystkie one zasługują na szacunek.

Znajomość schematów komunikacji to nie wszystko. Konieczne jest również zrozumienie wyjątkowości każdego przypadku. Potrzeba więcej głosów, które promują świadome podejście do spacerów, uczą empatii wobec słabszych psów, pokazują brak konieczności “socjalizacji” na siłę. Zamiast kolejnych rolek na Instagramie ze “złotymi radami” przydałaby się przestrzeń, w której psy wrażliwe, chore, starsze czy też po przejściach byłyby tak samo ważne jak te młode, zdrowe, energiczne i radosne. 

Pora na trochę porad ode mnie dla trzech grup: opiekunów psów wymagających specjalnej troski, opiekunów psów energicznych i towarzyskich oraz świadków sytuacji na spacerach w poruszanym temacie.

Zacznę oczywiście od pierwszej grupy. Niektórzy proponują zakup kamizelki lub chustki z napisem “nie podchodź” ale tak naprawdę z oddali będzie ona niezauważalna. Taki komunikat raczej nie wybrzmi wystarczająco głośno. Szczerze powiedziawszy nawet z bliska nie przyniesie to prawdopodobnie oczekiwanego rezultatu. Pracując z własnym psem po przejściach postanowiłam zakupić smycz z napisem “łapki przy sobie”. Rzucający się w oczy żółty kolor oraz duży czarny napis z wykrzyknikiem. Efekt? Ludzie wyciągali (za przeproszeniem) łapy w stronę mojego psa. Także z własnego doświadczenia ani nie odradzam, ani nie doradzam. Zdecydowanie bardziej polecam w miarę możliwości unikanie zatłoczonych miejsc oraz wybór godziny spacerowej poza “szczytem”. Nie zawsze będzie to możliwe, zdaje sobie sprawę. Natomiast warto być realistą. Nie będziemy w stanie uniknąć sytuacji, w których nasz pies będzie zagrożony wybierając się na spacer po parku pełnym psów, ponieważ ich opiekunowie byli, są i będą nieodpowiedzialni. Można i trzeba ludzi uświadamiać ale zawsze znajdzie się ktoś,  kto “wie lepiej”. Psi ekspert od siedmiu boleści. Dlatego warto zadbać o spokojne i w miarę przewidywalne środowisko. Należy zastanowić się w jakim miejscu nasz pies będzie najmniej narażony na podbiegające psy bez nadzoru. Jeśli już dojdzie do takiej sytuacji należy stanowczo rozkazać (nie kulturalnie poprosić) o zabranie psa. Macie do tego pełne prawo, a miłe prośby najczęściej nie przynoszą rezultatu. Trzeba nauczyć się mocnego przekazu bez względu na to, co ktoś sobie o nas pomyśli, a czasem wyzwiska będą leciały w naszą stronę. Dlaczego jesteśmy przewrażliwionymi wariatami? Dlatego, ponieważ dbamy o bezpieczeństwo naszego psa? Tak, niestety. Proponuję przećwiczyć sobie w domu konkretne komunikaty. Coś w stylu oficjalnej próby przed spektaklem, który może wydarzyć się na zewnątrz. 

Teraz zwrócę się opiekunów psów energicznych i towarzyskich, którzy być może nie mają świadomości, że ich pies stanowi zagrożenie dla niektórych psów. Zanim postanowicie spuścić swojego psiaka ze smyczy, zorientujcie się, czy jest ktoś w okolicy. Nie muszę chyba dodawać, że nie powinno się puszczać psa luzem, jeśli nie jest odwoływalny. Wtedy polecam linkę (nawet 20 metrową). Dzięki temu psiak będzie mógł się wybiegać będąc pod kontrolą. Zawsze pytajcie o pozwolenie na podejście. Pamiętajcie – to, że Wasz pies jest “miły” nie daje mu prawa do naruszania przestrzeni innych psów. 

Warto również wspomnieć o roli świadków, chociaż może się ona wydawać niewielka. Naprawdę warto wspierać osoby, które chronią swoje psy. Jeśli widzicie psa bez smyczy podbiegającego do innego, który wyraźnie się cofa – reagujcie. Jeśli słyszycie, że ktoś wyzywa opiekuna proszącego o zabranie psa – stańcie w jego obronie. Czasem wystarczy, że będziemy na moment w jednej drużynie z kimś, kto w danej chwili potrzebuje pomocy. Nie musimy znać tej osoby, ani iśc z nią na kawę. Przekaz ma być jasny – proszę zabrać psa, ta Pani/Pan chyba wyraźnie o to proszą, jakiś problem ze słuchem? 

Empatia to nie trend – to podstawa relacji międzygatunkowych. To, że jeden pies pragnie kontaktu, nie oznacza, że drugi powinien to zaakceptować. Zamiast powtarzać bezrefleksyjnie: “Pies musi się przywitać” – spróbujmy powiedzieć:

„Zanim podejdziesz – zapytaj. Zanim spuścisz psa – pomyśl.”

Spacer to nie ring, to nie miejsce na testowanie „naturalnych zachowań”.

Spacer to chwila oddechu. I prawo każdego psa – bez wyjątku.